ciemność spowiła delikatnie
izbę wieszając
strach
na krańcach rzęs
przycisnęłam głowę
do mokrej
poduszki
w blasku dogasającego
papierosa
oczami tęsknoty
spoglądam na
milczący telefon
zadzwoń i
utul mnie do snu
obecnie co wieczór słyszę ciepłe słowa, które mnie uspokajają.
i niech tak pozostanie. jak najdłużej.
pozdrawiam.
izbę wieszając
strach
na krańcach rzęs
przycisnęłam głowę
do mokrej
poduszki
w blasku dogasającego
papierosa
oczami tęsknoty
spoglądam na
milczący telefon
zadzwoń i
utul mnie do snu
obecnie co wieczór słyszę ciepłe słowa, które mnie uspokajają.
i niech tak pozostanie. jak najdłużej.
pozdrawiam.
2 komentarze:
nie jestem maniakiem poezji... ale jest w niej coś co mnie przyciąga... i w twojej też coś takiego jest :)
Piękne Kamilko:) Lubię czytać poezję szczególnie dekadencką i pesymistyczną. :) Jeszcze raz świetne:)
Prześlij komentarz