czwartek, 11 grudnia 2008

utul mnie

czasami, kiedy wątpimy w siebie oczekujemy pomocy od drugiej, ważnej dla nas osoby. jeszcze kiedyś nie mogłam znaleźć ostoi w człowieku. wspomnienie z października 2007 roku. tak miło, że schowałam tamte wydarzenia głęboko do kieszeni.


ciemność spowiła delikatnie
izbę wieszając
strach
na krańcach rzęs
przycisnęłam głowę
do mokrej
poduszki

w blasku dogasającego
papierosa
oczami tęsknoty
spoglądam na
milczący telefon

zadzwoń i
utul mnie do snu




obecnie co wieczór słyszę ciepłe słowa, które mnie uspokajają.
i niech tak pozostanie. jak najdłużej.


pozdrawiam.

2 komentarze:

Konrad Marecki pisze...

nie jestem maniakiem poezji... ale jest w niej coś co mnie przyciąga... i w twojej też coś takiego jest :)

Mat_Sip pisze...

Piękne Kamilko:) Lubię czytać poezję szczególnie dekadencką i pesymistyczną. :) Jeszcze raz świetne:)